Gdy w grę wchodzi kodeks pracy i temperatura w miejscu pracy, nie chodzi wyłącznie o komfort. Wysoki upał potrafi rozjechać koncentrację, zwiększyć ryzyko błędów i uruchomić konkretne obowiązki po stronie pracodawcy. W 2026 r. sytuacja jest jeszcze przejściowa: część zasad już obowiązuje, a nowe limity mają zacząć działać od 11 stycznia 2027 r. W tym artykule pokazuję, co jest już wymagane dziś, co zmieni się za chwilę i jak praktycznie reagować, gdy w biurze, hali albo na zewnątrz robi się naprawdę gorąco.
Najważniejsze liczby i zasady, które trzeba znać
- Minimalna temperatura w pomieszczeniach pracy to co do zasady 14°C, a w biurach i przy lekkiej pracy fizycznej 18°C.
- Obecnie przepisy nie podają jednej ogólnej maksymalnej temperatury dla większości stanowisk, ale pracodawca nadal musi zapewnić bezpieczne warunki pracy.
- Od 11 stycznia 2027 r. pojawią się progi maksymalne: 35°C w pomieszczeniach pracy i 32°C przy ciężkiej pracy na otwartej przestrzeni.
- Po przekroczeniu 28°C w pomieszczeniu i 25°C na zewnątrz pracodawca ma wdrożyć działania ograniczające skutki upału.
- Pracownik nie jest bezbronny: przy realnym zagrożeniu może powstrzymać się od pracy i powinien niezwłocznie poinformować przełożonego.
Jak dziś działa prawo o temperaturze w pracy
Na początek warto uporządkować jedną rzecz: sam Kodeks pracy nie zawiera dziś prostego, uniwersalnego progu „za gorąco”. W praktyce zasady temperatury wynikają z przepisów bhp i z obowiązku zapewnienia bezpiecznych oraz higienicznych warunków pracy. To ważne rozróżnienie, bo wiele osób szuka jednej liczby, a w rzeczywistości prawo opisuje cały zestaw obowiązków: odpowiednią temperaturę, wymianę powietrza, ochronę przed wilgocią i nadmiernym nasłonecznieniem.
Ja patrzę na ten temat tak: dziś kluczowe jest minimum i ogólna powinność reagowania na upał, a od 2027 r. dochodzą już bardzo konkretne granice. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, kiedy mówimy o komforcie, a kiedy o naruszeniu przepisów. Od tego zaczynam, bo minimum temperatury jest dziś jasne, a dopiero za chwilę pojawia się temat nowych limitów na upał.

Jakie temperatury obowiązują dziś w pomieszczeniach pracy
Obecnie najprostsza odpowiedź brzmi: w pomieszczeniach pracy temperatura ma być dostosowana do rodzaju wykonywanej pracy, a co do zasady nie może być niższa niż 14°C. W pomieszczeniach, w których wykonywana jest lekka praca fizyczna oraz praca biurowa, minimalna temperatura to 18°C. Dla typowego biura to właśnie ta druga wartość jest najważniejsza.
W praktyce oznacza to, że sekretariat, open space, księgowość czy stanowisko przy komputerze nie powinny funkcjonować w temperaturze niższej niż 18 stopni. Jeżeli zakład pracy ma proces technologiczny, który wymaga innych warunków, wchodzą w grę wyjątki techniczne, ale to już nie jest sytuacja typowego biura. Dla większości czytelników istotne jest raczej to, że zimne pomieszczenie też może być problemem bhp, a nie tylko upał.
Warto też pamiętać o wentylacji i osłonie przed słońcem. Przepisy nie oczekują cudów, ale oczekują sensownej organizacji pracy: sprawnej wymiany powietrza, urządzeń, które nie powodują przeciągów, i zabezpieczenia okien przed nadmiernym nasłonecznieniem. To detal, który w realnym biurze robi dużą różnicę i dobrze przygotowuje grunt pod nowe zasady, które wejdą za chwilę.
Co zmieni się od 11 stycznia 2027 r.
Według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nowelizacja opublikowana w lipcu 2026 r. wprowadza już nie tylko ogólny obowiązek dbania o komfort cieplny, ale konkretne progi maksymalne i progi działania. Najkrócej: najpierw pracodawca ma reagować organizacyjnie, a jeśli upał przekroczy granicę bezwzględną, praca ma zostać wstrzymana.
| Sytuacja | Próg temperatury | Skutek |
|---|---|---|
| Pomieszczenie pracy | 28°C | pracodawca musi zastosować rozwiązania techniczne lub organizacyjne ograniczające wpływ upału |
| Pomieszczenie pracy przy ciężkiej pracy | 25°C | pracodawca musi działać jak wyżej |
| Otwarta przestrzeń | 25°C | pracodawca ma obowiązek wdrożyć rozwiązania organizacyjne minimalizujące wpływ temperatury |
| Pomieszczenie pracy | 35°C | praca nie może być wykonywana |
| Otwarta przestrzeń przy ciężkiej pracy | 32°C | praca nie może być wykonywana |
W praktyce chodzi o prace związane z wysiłkiem fizycznym, przy których efektywny wydatek energetyczny w trakcie zmiany przekracza 1500 kcal u mężczyzn i 1000 kcal u kobiet. To nie jest detal dla specjalistów od bhp, tylko ważna granica, od której zależy, czy mówimy o zwykłej organizacji pracy, czy o obowiązku wstrzymania jej w danym momencie.
Ważny szczegół, który łatwo przeoczyć: wstrzymanie pracy ma zależeć od faktycznego przekroczenia progu, a nie od prognozy pogody. Sama zapowiedź fali upałów nie wystarczy, potrzebny jest rzeczywisty stan w miejscu pracy. Do tego pracodawca ma konsultować rozwiązania organizacyjne z pracownikami w ramach komisji bhp, a jeśli komisji nie ma, powinien działać po zasięgnięciu opinii lekarza sprawującego profilaktyczną opiekę zdrowotną.
Są też wyjątki. Rozporządzenie przewiduje katalog prac i sytuacji, w których pełne wstrzymanie nie będzie mogło działać tak samo jak w zwykłym biurze. Chodzi między innymi o zapewnienie niezakłóconego dostępu do podstawowych usług publicznych, bezpieczeństwo państwa i obywateli oraz ciągłość opieki nad pacjentami. Innymi słowy: prawo nie jest oderwane od realiów działania służb i usług, ale wyjątek nie zwalnia z rozsądnej organizacji pracy. To prowadzi prosto do pytania, co pracodawca ma zrobić już teraz, zanim termometr pokaże graniczne wartości.
Jakie obowiązki ma pracodawca podczas upału
W upalne dni nie wystarczy otworzyć okna i liczyć, że „jakoś będzie”. Państwowa Inspekcja Pracy przypomina, że w upały obowiązek pracodawcy nie kończy się na wodzie. Liczy się też wentylacja, serwis klimatyzacji, osłony przed słońcem i dobra organizacja czasu pracy.
- Bezpłatne napoje - gdy temperatura na stanowiskach pracy wewnątrz budynków przekracza 28°C, a na otwartej przestrzeni 25°C, napoje mają być dostępne stale i w ilości zaspokajającej potrzeby pracowników.
- Sprawna klimatyzacja i wentylacja - urządzenia trzeba regularnie serwisować, a strumień powietrza nie może powodować przeciągów ani kierować się bezpośrednio na stanowisko pracy.
- Ochrona przed słońcem - rolety, żaluzje, osłony okienne, a na zewnątrz miejsca zacienione i zadaszone do odpoczynku.
- Organizacja czasu pracy - przy dużym obciążeniu cieplnym możliwe są dodatkowe przerwy, rotacja zadań, zmiana godzin pracy lub skrócenie dnia pracy.
- Ocena ryzyka zawodowego - to nie jest formalność, tylko dokument, który powinien uwzględniać rzeczywiste zagrożenia związane z temperaturą.
Najczęstszy błąd widzę wtedy, gdy firma traktuje upał jak jednorazowy dyskomfort zamiast normalny czynnik ryzyka. Tymczasem w praktyce to właśnie drobne decyzje robią największą różnicę: wcześniejsze rozpoczęcie zmiany, przeniesienie części zadań na chłodniejsze godziny, a nawet zwykłe uporządkowanie dostępu do wody. Jeżeli pracodawca sam decyduje o skróceniu czasu pracy z powodu upału, nie powinno to obniżać wynagrodzenia pracownika. To ważne, bo bez takiego zapisu wiele osób obawia się zgłaszać problem.
W biurze często wystarcza rozsądna wentylacja, osłona okien i sensownie ustawiona klimatyzacja. Na budowie albo przy pracy w terenie trzeba już myśleć o cieniu, nawodnieniu i rotacji ludzi. I właśnie wtedy pojawia się kolejne pytanie: czy pracownik może powiedzieć „stop”, jeśli warunki robią się naprawdę niebezpieczne?
Kiedy pracownik może przerwać pracę
Prawo nie daje pracownikowi swobodnego uprawnienia do wyjścia z pracy tylko dlatego, że jest gorąco. Daje mu natomiast bardzo ważne narzędzie na sytuację, w której warunki nie odpowiadają przepisom bhp i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia albo życia. Wtedy można powstrzymać się od wykonywania pracy, a w skrajnym przypadku także oddalić się z miejsca pracy, ale trzeba niezwłocznie poinformować o tym przełożonego.
To uprawnienie działa zarówno w budynku, jak i na zewnątrz. Praktycznie najlepiej zrobić trzy rzeczy naraz: zgłosić problem słownie, zostawić po sobie ślad w wiadomości lub mailu i jasno wskazać, czego brakuje - wody, przerwy, przewietrzenia, zmiany stanowiska albo skrócenia ekspozycji na słońce. Pracownik zachowuje w takiej sytuacji prawo do wynagrodzenia i nie powinien ponosić negatywnych konsekwencji. To nie jest detal, tylko realna ochrona przed presją.
Jednocześnie nie warto nadużywać tego mechanizmu. Jeżeli firma proponuje bezpieczną alternatywę, na przykład przeniesienie do chłodniejszego pomieszczenia, zmianę zadań albo dodatkową przerwę, spór może w ogóle nie powstać. W wielu miejscach problem nie leży w samym termometrze, tylko w braku szybkiej reakcji. I właśnie dlatego lepiej zawczasu przygotować prostą procedurę na pierwsze naprawdę gorące dni.
Co warto mieć gotowe, zanim przyjdzie pierwsza fala upałów
Ja w praktyce zaczynam od prostego pytania: kto w firmie ma prawo podjąć decyzję, gdy temperatura rośnie za szybko? Bez tego nawet dobry sprzęt niewiele da. Najlepiej działa krótka, pisemna procedura na jeden upalny dzień, bo wtedy nikt nie musi improwizować.
- Sprawdź, które stanowiska nagrzewają się najszybciej i gdzie słońce pada bezpośrednio na ludzi.
- Ustal, kto monitoruje temperaturę i kiedy uznaje się, że trzeba uruchomić działania awaryjne.
- Przygotuj wodę, chłodne napoje i miejsce odpoczynku, zamiast szukać ich dopiero w południe.
- Zaplanuj rotację zadań, wcześniejsze rozpoczęcie pracy albo krótsze przebywanie na zewnątrz w godzinach największego upału.
- Sprawdź klimatyzację, wentylację, rolety i żaluzje jeszcze przed sezonem, a nie w dniu awarii.
- Jeżeli w zakładzie występuje gorący mikroklimat, pamiętaj, że liczy się nie tylko zwykły termometr, ale też wskaźnik WBGT, czyli obciążenie termiczne organizmu.
- Jeśli zatrudniasz młodocianych, miej na uwadze osobne ograniczenia, bo w pomieszczeniach, gdzie temperatura przekracza 30°C, a wilgotność względna 65%, nie powinni pracować.
Właśnie tak czytam temat temperatury w pracy: nie jako pojedynczy przepis, ale jako zestaw praktycznych obowiązków, które mają zadziałać zanim zrobi się niebezpiecznie. Jeśli ktoś szuka jednej prostej odpowiedzi, to brzmi ona tak: dziś obowiązuje minimum 14°C albo 18°C w biurze, a od 11 stycznia 2027 r. dojdą już konkretne limity na upał. Reszta to mądre zarządzanie ryzykiem, bo w tej dziedzinie lepiej wyprzedzić problem o jeden dzień niż tłumaczyć się po kontroli albo po zasłabnięciu pracownika.